Inwestycje w kryptowaluty – Altcoiny 2018 Vibe Vice Viuly dtube Steem



.
.

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

Transkrypcja nagrania

O czym dzisiaj porozmawiamy?
Konkrety ciąg dalszy.
W ostatnim filmie mówiłem o pięciu nowych alcoinach, które moim skromnym zdaniem mają potencjał. Dlatego jeśli szukasz sleeping giant, jeśli polujesz na śpiące olbrzymy, to polecam Ci poprzedni odcinek. Link znajdziesz w opisie.
Jednak ostatnio dużo kupowałem. Jak mówiłem… black friday! Jak czarny piątek to czarny piątek.
I nie sposób o wszystkim powiedzieć w jednym filmie.
Osobiście posiadam około 100 różnych kryptowalut i altcoinów. Wiele wyprzedałem w styczniu, bo były takie górki, że po prostu wyraźnie był na to czas. Potem przyszły dołki i czas na to, żeby za te pieniądze coś kupić. Częściowo więc odkupiłem to co sprzedałem, a częściowo zainwestowałem w nowości na rynku, których nie brakuje na rynku.
Brakuje jedynie czasu, żeby zrobić dobry research i w całym tym zamieszaniu wybrać najlepsze perełki. Dlatego nie twierdzę również, że moje decyzje są najlepsze. Z całą pewnością coś przeoczyłem, czegoś nie zauważyłem, być może najlepsze olbrzymy gdzieś jeszcze chrapią, a ja o tym nie wiem.
Dlatego też zachęcam do komentowania. Jeśli inwestujesz, jeśli znasz ciekawe projekty, to podziel się z nami w komentarzu. Niech inni również skorzystają.
A ja teraz podzielę się także kilkoma projektami, które są moim zdaniem godne zainteresowania.

Na wstępie mała uwaga, że nie jest to porada inwestycyjna. Ja inwestuję na własne ryzyko.
I to co mówię jest wyłącznie moją subiektywną opinią.

A zanim zaczniemy, zapraszam Cię do subskrypcji naszego kanału. Jeżeli interesuje się zarabianie na kryptowalutach to SUBKSRYBUJ kanał ZarFund Polska.
A jeśli podoba Ci się to co robimy to łapa w górę.

A teraz czas na obiecane konkrety.

Numer 1.
Viuly.
Ostatnio dużo mówiłem o projektach związanych marketingiem, biznesem, finansami… platformy do tradingu, inwestowania, crypto-bankowość, usługi dla przedsiębiorstw. I tak dalej.
Takie tematy są mi bardzo bliskie, bo sam od dawna mam swoje biznesy, wszystko przez Internet. Dlatego do życia i zarabiania wystarczy mi laptop. Mogę zarządzać swoim biznesem praktycznie z każdego miejsca na świecie. I takie projekty bardzo mnie interesują, bo po prostu mogą być bardzo pomocnym narzędziem do generowania dochodów.

Natomiast dzisiaj postanowiłem dotknąć branży medialno-rozrywkowej. Interesują mnie przede wszystkim media, nad którymi nie ma władzy żaden rząd (o manipulacji w mediach mówiłem w jednym z ostatnich filmów) i nad którymi nie ma władzy również hegemonia Google, ani Facebook i ich znana wszystkim cyniczna polityka w zakresie… choćby cenzury i pazerne czerpanie korzyści z reklamy.
Dzisiaj wszyscy korzystamy w Google. Wszyscy korzystamy z Facebooka. Wydaje się, że trudno dzisiaj byłoby w ogóle funkcjonować bez Google.
Ale czy tak będzie zawsze…?
No właśnie… o tym też porozmawiamy…

Wracając do sedna…
Viuly to zdecentralizowana platforma, na której możemy dzielić się materiałami video.
Zupełnie jak YouTube. Na pierwszy rzut oka.
Jednak YouTube nie jest zdecentralizowany. Katuje nas reklamami i w zamian nie mamy z tego nic. Oczywiście… owszem… mamy dostęp do darmowych materiałów, możemy śledzić swoich ulubionych youtuberów i tak dalej. A w rzeczywistości im więcej tutaj obejrzysz filmików, tym więcej YouTube zarabia na reklamie. I poniekąd można powiedzieć, że jest to uczciwy układ.
Ale zobaczmy jak to wygląda w przypadku Viuly…
Przynajmniej w założeniach, bo projekt jest nowy… i zobaczymy jak to się będzie rozwijać. Jednak wstępne zasady funkcjonowania bardzo mnie przekonują.
Po pierwsze i najważniejsze…
Użytkownicy będą tutaj zarabiać pieniądze za to, co na YouTube robią za darmo. Widzowie będą otrzymywać wynagrodzenie za to, że oglądają filmiki. Oczywiście nie są to duże pieniądze, ale uważam, że jest to istotna przewaga, która może zadecydować o sukcesie projektu. Jeszcze zobaczymy. Ale myśląc logicznie, to oczywiste, że zamiast oglądać na YouTube za darmo, każdy będzie wolał oglądać to samo tutaj i dostawać pieniądze.
Pieniądze… ten prosty bodziec ekonomiczny działa zawsze.
To jest jedno.

Po drugie
Autorzy materiałów video mogą zarabiać na swoich treściach w taki sposób, w jaki sami będą chcieli. Dlatego jeśli prowadzisz swój kanał na platformie Viuly to możesz włączyć sobie opłaty. Wtedy Twoi follwersi, widzowie, użytkownicy będą musieli zapłacić Ci za dostęp, aby móc zobaczyć Twoje video.
Na przykład taki kanał jak ten. Co jakiś czas tworzymy jakiś materiał na temat kryptowalut. Ja wrzucam to video na YouTube i udostępniam Ci te informacje całkowicie za darmo.
Tymczasem na platformie Viuly mogę ustawić sobie cenę i opublikować płatny kurs.
Albo mogę ustalić, że cały kanał jest płatny w postaci na przykład miesięcznej subskrypcji.
I zarabiam na tym bezpośrednio na platformie i wynagrodzenie otrzymuję w kryptowalucie. Dla twórców jest to bardzo kusząca propozycja.
Twórca może też ustalić, że jego materiały są darmowe, można je oglądać za darmo. I wówczas będą się wyświetlać reklamy, a autor będzie otrzymywać 65% tego, co zapłaci reklamodawca.
Jeśli reklam nie będzie, to pod filmem zostanie wyświetlony przycisk „Donate” i widzowie będą mogli przesyłać dotacje dla autora.
Reklamodawcy natomiast mają dostęp do statystyk, narzędzia do targetowania i identyfikacji grupy docelowej pod względem choćby wieku, płci, geolokalizacji czy zainteresowań.
Wszystko rozliczane jest bez pośredników.
Wszystkie informacje są transparentne i zapisane na blockchainie.
I wszystkie transakcje rozliczane są z użyciem tokenu Viuly, który oparty jest na Ethereum i jest tokenem ERC20.
Platforma generalnie już działa. Można zobaczyć w domenie viuly.io
Są już filmy… możemy sobie wybrać kategorię… na przykład „Travel”… coś o podróżach… podróżujemy…
albo mamy kategorię „Biznes”…
albo kategorię „Natura”…
tutaj… o tutaj grzechem byłoby nie kliknąć…
aha… czyli taka natura…
OK… nie mam nic przeciw…
tutaj mamy politykę… muzyka… sport… ale uwaga… mamy też kategorię ICO…

Podsumowując…
Idea jest bardzo dobra. Uważam, że jest bardzo dobra. Ale nie jest nowa.
Viuly ma konkurencję. I to powiedziałbym, że mocną konkurencję.
Mam na myśli kryptowalutę Steem i platformę Steemit, gdzie możemy pisać artykuły i również na tym zarabiać, ale… przede wszystkim chodzi mi o serwis d.tube…
…na platformie d.tube również możemy publikować video, oglądać video… na pierwszy rzut oka przypomina youtube… ale na przykład… jeśli twórca na youtube dostanie lajka… no to dostanie lajka… i to jest bardzo pozytywne i motywuje do rozwijania kanału i w ogóle (więc łapa do góry).
Ale tutaj… na d.tube kiedy twórca dostaje lajka… to dostaje realne pieniądze… I to są znacznie lepsze pieniądze niż dochody z reklam, jakie mają autorzy na youtube.
Na temat Steemit i d.tube nie będę się rozgadywać. Jest wiele informacji na ten temat, nawet w polskim Internecie.
Chodzi o to, że Viuly ma konkurencję. Nie jest to projekt, który wnosi coś zaskakującego, czego nie było wcześniej.
Ja zainwestowałem w Steem już dawno dawno temu, sam nie pamiętam kiedy. I trzymam do dziś. Trzymam długoterminowo, bo wierzę, że Steemit będzie się mocno rozwijać.
Natomiast Viuly… zdecydowałem się na inwestycję, ponieważ kapitalizacja na dzień dzisiejszy …te kilkanaście milionów dolarów… jeszcze jest duży potencjał do wzrostu. A poza tym, myślę, że teraz akurat jest jednak lepszy moment na inwestycję w Viuly niż Steem.
I nie jest też z resztą powiedziane, że na rynku nie będzie miejsca dla kilku podobnych projektów jednocześnie.

Dlatego porozmawiajmy o kolejnym projekcie, który przychodzi mi właśnie na myśl i który podoba mi się jeszcze bardziej…

Numer 2.
Vibe…
Jest to projekt, który ma w założeniach coś większego niż to, co ma w założeniach Viuly, czy d.tube.
Vibehub ma stać się platformą wirtualnej rzeczywistości, platformą rzeczywistości rozszerzonej.
Tutaj mamy już do czynienia z zupełnie nową jakością, ponieważ co coś więcej niż publikowanie treści.
Wyobraź sobie, że jesteś znanym muzykiem i możesz zagrać koncert dla wielu osób bez wychodzenia z domu. A każdy ma poczucie, że stoi przed Tobą osobiście. Albo odwrotnie… możesz iść na koncert i uczestniczyć w nim jakby na żywo – bez wychodzenia z domu. Albo na inne wydarzenie.
Myślę, że ta technologia odmieni oblicze komunikacji między ludźmi w Internecie. Konwersacje, czaty, randki, webinary…
Jednak myślę, że obraz wart jest więcej niż tysiąc słów, dlatego wstawię tutaj krótkie video i od razu zrozumiesz o czym rozmawiamy…

Tak. Właśnie w ten sposób możesz odwiedzić znajomego i pogawędzić przy kawie.
Jednak twórcy mają lepsze plany. Chcą zbudować cały rynek obrotu usługami wraz z bezpiecznymi transakcjami, mikropłatnościami przy użyciu tokenów Vibe. Twórcy zapowiadają ponadto, że nie będzie żadnych prowizji od transakcji między użytkownikami, a wszystkie umowy między użytkownikami oparte będą na smart contraktach.

Możemy więc udostępniać treść za pieniądze, ale także na przykład udzielać korepetycji, współpracować z innymi ludźmi, brać lekcje gry na gitarze albo lekcje karate czy też umówić się na randkę.
Ludzie bez wychodzenia z domu z dowolnego miejsca na świecie mogą się w ten sposób komunikować.
I osobiście widzę, że otwiera to zupełnie nowe możliwości zarówno w sferze społecznej, jak edukacyjnej, biznesowej i nie tylko.
Natomiast model zarabiania na treści również będzie oparty na modelu Steem, czyli podobnie jak na d.tube.

Na początek będzie
Vibehub Dating, czyli serwis randkowy w rzeczywistości wirtualnej… już sobie wyobrażam co się będzie działo…
Będzie Vibehub Workplace, czyli rynek wiedzy i szkoleń, jak już wspomniałem o korepetycjach. Tutaj każdy będzie mógł uczyć się i rozwijać w dowolnej dziedzinie albo zostać nauczycielem i przekazywać innym swoje umiejętności za pieniądze. Jeśli potrafisz szydełkować to zostań nauczycielem szydełkowania.
Będzie także Vibehub Gaming oraz Vibehub Music, gdzie nie tylko można udostępniać swoje utwory, ale grać koncerty na żywo, spotykać się z fanami, a także współpracować… jeśli grasz na gitarze, ale potrzebujesz wokalisty, to możesz go tutaj znaleźć.

Bardzo mi się to podoba i myślę, że masowa adopcja tej technologii to tylko kwestia czasu.
Mam na myśli koncepcję. Bo to czy Vibe ją zrealizuje… zobaczymy. Realizacja planu wybiega na koniec 2018 roku. O ile developerzy zrobią wszystko na czas.

Z punktu widzenia inwestycji i spekulacji… minusem jest dla mnie stosunkowo wysoka kapitalizacja, która wynosi teraz dobrze ponad 100 milionów dolarów. Ja kupowałem te tokeny na samym początku, ale mówię o tym również dziś, bo ten projekt pasuje do dzisiejszego odcinka. Lubię takie zwariowane, wizjonerskie projekty. I myślę, że ta koncepcja ma szansę na to, aby zadomowić się masowo i zyskać masową społeczność.

Zapraszam do komentowania, co o tym myślisz.
Najbardziej kontrowersyjny projekt chcę zostawić na koniec.
Natomiast podsumowując projekty, o których powiedziałem dotychczas… Koncepcja jak dla mnie jest świetna. Już sam model rozliczeń i zarabiania w serwisie Steemit oraz d.tube – w zasadzie na starcie całkowicie deklasuje konkurencję, jaką jest YouTube. Do tego technologia blockchain, decentralizacja, rozliczenia w kryptowalutach… Taki model… uważam, że jest to przyszłość.
Natomiast to co proponuje nam Vibehub… to jest już znacznie więcej niż sieć społecznościowa i platforma do dzielenia się treścią. Powiedziałbym… social media zupełnie nowej generacji.
Dlatego widać jasno jak dużym te projekty są zagrożeniem dla YouTube…
I pozostaje pytanie… co na to YouTube… czy będą bezradnie i bezczynnie patrzeć na to wszystko…
Oni wcale bezradni nie są. Mają potężny kapitał i potrafią bardzo dobrze zarządzać tym biznesem. To są ludzie, którzy stworzyli potęgę Google.
Zobacz… kiedy rządy chcą zrobić z nas niewolników, wprowadzają regulacje i tak dalej… wtedy bronimy się, buntujemy, narzekamy…
ale nawet nie zauważyliśmy kiedy Google zrobiło z nas niewolników… i jeszcze cieszymy się z tego.
YouTubem kierują przecież Ci sami ludzie. I wątpię, żeby chcieli oddać swoją pozycję.
Jednak YouTube z takim modelem rozliczeniowym jaki ma dzisiaj i z takim systemem reklam… raczej nie przetrwa w dłuższej perspektywie. Będzie jak lampa naftowa obok oświetlenia ledowego.
Dlatego jestem bardzo ciekawy jak to wszystko się potoczy. I w jakim kierunku ostatecznie się to rozwinie.
Jednak… faktem postaje to, że pionierzy pozostaną pionierami…

A na koniec jeszcze jeden projekt z tej kategorii… uwaga…

Vice Industry…
Będziemy mogli zarabiać prawdziwe pieniądze… oglądając brzydkie filmy 🙂
Tak. Było tylko kwestią czasu, aż taki pomysł się pojawi.
Projekt ma również korzystać z protokołu Steem. Serwis będzie oferować treści dla dorosłych i będzie płacić użytkownikom za ich konsumowanie. Zatem jeśli ktoś lubi oglądać filmy z tego gatunku… to już niedługo będzie mógł połączyć przyjemne z pożytecznym i na tym zarabiać.
Projekt na dzień dzisiejszy, choćby w kontekście wcześniej wymienionych… uważam, że nie ma tutaj nic odkrywczego. Po prostu zamiast zwykłych treści rozrywkowych, czy edukacyjnych, tutaj będą właśnie takie treści. Chociaż faktem jest, że pod tym względem jest to absolutna nowość i projekt nie ma na tą chwilę absolutnie żadnej konkurencji.
A co by było, gdyby połączyć to z serwisem randkowym Vibehub i wirtualną rzeczywistością…?
Generalnie myślę, że kiedy randki na platformie Vibehub zyskają na popularności, to kamerki odejdą w zapomnienie.
Ale teraz panie i panowie… wyobraźnię zostawmy z boku.
Projekt Vice Industry – zarabianie na oglądaniu porno, zarabiają zarówno producenci jak i widzowie. To jako dopełnienie dzisiejszego zestawu projektów.
Projekt może kontrowersyjny, może dla kogoś bulwersujący.
Ale na inwestycji w tokeny Vice Industry… jestem przekonany, że dobrze zarobię.
Aktualnie jeszcze nie kupiłem. W tym miesiącu projekt prowadzi ICO. W tej fazie nie zamierzam kupować. Nie lubię kupować w fazie ICO, ani też nie mam ochoty finansować tego typu przedsięwzięć. Ale zamierzam bacznie obserwować i zacznę polowanie zaraz po giełdowym debiucie. I kupię z całą pewnością.
W tej branży też leżą ciężkie miliardy dolarów. To jedne z najbardziej dochodowych branż w Internecie.
A dzisiaj właśnie powstaje najbardziej nowatorska platforma w tej branży.

Przypominam, że cały ten materiał to tylko moje spostrzeżenia. Tylko moja subiektywna opinia. Nie jest to porada inwestycyjna. I to Ty sam lub sama ponosisz odpowiedzialność za własne decyzje.

A już niedługo pojawią się tutaj kolejne materiały o kryptowalutach, o inwestycjach, o zarabianiu przez Internet i wiele więcej.

Bitcoin Cena 2018 – Czy jeszcze warto inwestować w kryptowaluty ???




.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Transkrypcja nagrania

Zastanowimy się dzisiaj… co się dzieje z ceną bitcoina… i dokąd zmierza ta sytuacja. Jaka będzie cena bitcoina za miesiąc, za dwa miesiące, za pół roku…
Rynek ewoluuje, sytuacja jest dynamiczna, a teraz dosyć napięta. Dlatego czy wciąż wystarczy powiedzieć: „kup i zapomnij”? Obawiam się, że nie do końca… aczkolwiek… to w zasadzie zależy jaki punkt widzenia przyjmiemy analizując rynek i interpretując kolejne zdarzenia.

W wstępnie mała uwaga, że nie jest to porada inwestycyjna. Ja inwestuję na własne ryzyko.
I to co mówię jest wyłącznie moją subiektywną opinią.

A zanim zaczniemy, zapraszam Cię do subskrypcji naszego kanału. Jeżeli interesuje się zarabianie na kryptowalutach to SUBKSRYBUJ kanał ZarFund Polska.
A jeśli podoba Ci się to co robimy to łapa w górę.

A teraz wracamy do tematu.

Cena bitcoina.
Bitcoin spadł z 20 tysięcy dolarów do około 6 tysięcy dolarów. Popłynęła rzeka krwi.
Nagonka medialna była niesamowita. Sygnały ze strony rządów w różnych krajach popłynęły bardzo wyraziste. Polska też nie zabłysnęła w tym tle.
A wykres wygląda tak jak wygląda.
Czy nadejdzie kiedyś taki dzień, kiedy ludzie zaczną być sobą?
Oglądasz telewizję, słuchasz radia… I nieustannie ktoś wtłacza Ci takie informacje, jakie chce. A ty słuchasz tego i myślisz to, co ktoś inny chce żebyś myślał. Czujesz to co ktoś z góry zaplanował, że będziesz to czuć… A ostatnio komuś bardzo zależało na tym, żebyśmy się przestraszyli. Żebyśmy się bali.

Zobaczmy tutaj…
Kapitalizacja rynku krypto jeszcze niedawno… ponad 800 miliardów dolarów.
…Kilka dni temu… poniżej 300 miliardów.
Wartość, nie tylko bitcoina, ale całego rynku spadła o 60 czy 70 procent. Spadła o 500 miliardów dolarów.
W ciągu jednego miesiąca.
I to jest właśnie cena strachu. Właśnie tyle jest wart ludzki strach. Ludzie kupili kryptowaluty na górce. A potem odkupili własny strach za 500 miliardów dolarów.
Ludzie, którzy handlują emocjami mają teraz uśmiechnięte twarze.
A my zastanawiamy się co dalej…?

No właśnie…?

Myślę, że wszyscy zdaliśmy sobie już sprawę, z tego, że teraz ten rynek nie będzie już taki sam. Dotychczas mieliśmy prawdziwe eldorado. Zarabianie na kryptowalutach przez ostatni rok było po prostu dziecinnie łatwe.
Teraz w obliczu regulacji, które są nieuchronne, przepisów, podatków, KYC z jednej strony…
i w obliczu kontraktów terminowych, z drugiej strony… a z czasem jestem przekonany, że będą pojawiać się kolejne instrumenty oparte na kryptowalutach, które pozwolą maklerom i bankierom zarabiać tutaj jeszcze więcej…
W obliczu tych wszystkich zmian… musimy nauczyć się działać w nowych realiach.
Ale uważam, że nie ma powodu do rozpaczy. I myślę, że jest jeszcze sporo pieniędzy do zarobienia na tym rynku.
Przecież to, że na rynek wjechali gracze w bardzo dużym kapitałem… oczywiste, że będzie manipulacja, że będą wahania kursu i zmienią się zasady gry…
ale… to nie tylko na tym polega…
Widzę przynajmniej trzy aspekty tego, czego musimy mieć świadomość, aby rozumieć co może mieć wpływ na cenę bitcoina i tego co będzie się działo z całym rynkiem…
Po pierwsze…
Oczywiście duży kapitał bezpośrednio na rynku… Ktoś nagle dużo kupuje, ktoś nagle dużo sprzedaje… raz pompuje, raz zbija kurs. I to wszystko bardzo gwałtownie. To wszyscy rozumiemy.
Jednak to, uważam, to jest dopiero wierzchołek góry lodowej…
bo… po drugie…
Jest takie powiedzenie, że pieniądze to nie wszystko… Tak. To znaczy są potrzebne. Jednak tutaj… chodzi o coś znacznie bardziej groźnego i destrukcyjnego…
Chodzi mi o wpływy i władzę. Są na świecie wpływowi ludzie, którzy mają władzę nad mediami. To oni decydują o tym jaki będziesz mieć nastrój jutro rano, kiedy się obudzisz i przy śniadaniu włączysz sobie radio albo telewizor. Przekazują nam informacje takie jakie chcą. A przeciętny Janusz kupuje albo sprzedaje bitcoiny właśnie w oparciu o te informacje. Przeciętny Janusz cieszy się albo płacze wtedy kiedy oni tego chcą. Kupuje, sprzedaje, bierze kredyty i traci pieniądze.
Jeśli masz władzę nad mediami to nie musisz nawet angażować własnego kapitału na giełdzie kryptowalut. Możesz sterować kursami sterując informacją i opinią publiczną. A resztę społeczeństwo samo zrobi za Ciebie. Bo zrobi to co im powiesz.

Mało kto zauważył natomiast pozytywne informacje, dobre newsy, które również miały miejsce w czasie spadków.
Wystarczy nawet pobieżnie przejrzeć…
Na przykład…
12 styczeń…
W Kanadzie KFC wprowadza płatność bitcoinem. Wprowadza do menu tak zwany Bitcoin Bucket, za który klienci będą mogli kupić wyłącznie za bitcoina.
A więc mamy kolejny dowód rosnącej adopcji.
Z Korei pojawiały się pogłoski, że jednak nie będzie tam zakazu handlowania kryptowalutami.
Australia jest bardzo otwarta na krypto. 25 styczeń… Powstanie pierwsze kryptowalutowe lotnisko.
Dalej…
1 lutego czytam, że największy rosyjski bank państwowy… co robi…? Otwiera giełdę kryptowalut.
Po co miałby otwierać skoro będzie przecież krach, bańka pęknie i wszystko upadnie…?
Square Cash App udostępnia opcję handlu bitcoinem. Po co to wszystko, skoro bitcoin jest niewydajny, opodatkowany i w ogóle będzie niedługo wyklęty i zakazany?
W tym samym czasie w serwisie Cryptonews czytam, że Samsung zaczyna produkcję czipów ASIC.
A więc będziemy mieli od Samsunga nowe koparki do kopania bitcoina.
2 lutego czytam news o tym, że firma UPS planuje stworzyć punkty odbioru akceptujące bitcoin.
6 luty… japońskie linie lotnicze będą przyjmować płatności w bitcoinie.

I tak dalej…
Więc co będzie z bitcoinem…? Nie wróżę z fusów. Patrzę na fakty. I widzę, że raz po raz kolejna wielka firma inwestuje w infrastrukturę i zaczyna przyjaźnić się z bitcoinem. To są często wielkie korporacje, które mają swoich analityków, ekspertów i można z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że wiedzą co robią. Bo tak dużych pieniędzy nie inwestuje się na ślepo. A z pewnością nie robią tego korporacje.
I te wszystkie informacje pojawiały się na przestrzeni ostatniego miesiąca, właśnie wtedy gdy kurs gwałtownie spadał. Świat reagował wyłącznie na negatywne newsy. A potem to już w ogóle, wydawało się, że na nic nikt nie reagował. Rynek był zdominowany przez panikę i liczyło się tylko to co było na wykresie.
Najlepsze jest to, że podczas tej bessy miały miejsce pierwsze transakcje na bitcoinie z zastosowaniem LIGHTNING NETWORK. Przecież to fantastyczna informacja. Bo kiedy skończą się problemy z wydajnością sieci, przyspieszą transkacje i spadną opłaty transakcyjne to bitcoin na dobre wraca do gry.
Przecież bitcoin cały czas ma za sobą potężny zespół developerów, którzy wciąż pracują nad protokołem.
Między innymi z tych powodów uważam, że bitcoin wciąż rośnie w siłę, o czym już mówiłem nie raz.
Najlepsze jest jeszcze przed nami.
I że jego wartość rośnie. Chociaż wartość to jedno, a cena to drugie… i za chwilę o tym powiem.

A teraz zobaczmy jaką cenę dla bitcoina przewidują ostatnio eksperci…

5 luty… CNBC…
Bitcoin na koniec 2018 osiągnie wartość 50 tysięcy dolarów. Można było się o tym dowiedzieć na Twitterze.
Dalej…
Jamie Burke powiedział:
Wierzymy, że po lutym rynek najprawdopodobniej osiągnie wynik porównywalny, jeśli nie większy niż przed rokiem, potencjalnie osiągając nawet bilion dolarów.

Następnie… Thomas Glucksmann wyraża opinię, że:
Nie ma powodu, dla którego nie mielibyśmy zobaczyć, jak bitcoin osiaga wartość około 50 000 USD do grudnia bieżącego roku.

Równie optymistyczne nastawienie wyrażają bracia Winklevoss, którzy twierdzą, że bitcoin ma potencjał, aby wzrosnąć jeszcze 30-krotnie.

Ktoś może mi dzisiaj zarzucić, że ten materiał nie jest obiektywny, bo pokazuję tylko pozytywne informacje i przedstawiam wszystko na siłę w kolorowych barwach.
Odpowiem, że po ostatniej fali pesymizmu i nagłaśniania samych negatywnych informacji, istnieje potrzeba, żeby… dla równowagi porozmawiać o realnej sytuacji również w obliczu faktów, które bitcoinowi jak najbardziej sprzyjają.

Słyszymy, że będą przepisy, ustawy i tak dalej. No będą. To kwestia czasu. Jednak czy musimy się tego bać?
Ja osobiście postrzegam to na dwóch różnych płaszczyznach.
Z jednej strony to bardzo dobrze, że będą regulacje, ponieważ sytuacja stanie się bardziej przejrzysta. Będziemy posługiwać się instrumentami, których status jest dla każdego jasny i zrozumiały.
Co więcej… już sam fakt, że władze zamierzają regulować rynek kryptowalut… to już kolejny dowód na to, że adopcja kryptowalut rośnie, a przed nami dalszy rozwój.
A z drugiej strony…
Te wszystkie ruchy ze strony rządu takiego czy innego… Jak dotąd to raczej nie robią rzeczywistej krzywdy kryptowalutom jako takim, ale przede wszystkim wywołują po prostu panikę wśród tłumu.

A wracając do instrumentów pochodnych… Jeśli spekulujemy na cenie bitcoina z dźwignią… wtedy sytuacja jest jeszcze bardziej ciekawa. Bo jeśli możemy władować ciężkie miliony dolarów na giełdę i kupujemy bitcoiny… wtedy pompujemy nagle kurs… ludzie łapią FOMO i też zaczynają kupować… cena rośnie rośnie rośnie… a my od samego początku mamy kontrakt z dźwignią 1:10, dlatego nie ważne, że na zakupie samych bitcoinów stracimy… choćby nawet połowę… to jest nie ważne, bo na kontraktach 1:10 i tak zarobimy dzięki temu 10 razy więcej.
Tak to działa, gdy wchodzą gracze, którzy dużo mogą i posiadają odpowiedni kapitał.
I raczej będziemy musieli się przyzwyczaić do tego, że takie właśnie mechanizmy również staną się ważnym elementem, który ma wpływ na cenę.

Dlatego właśnie pytając o cenę bitcoina w przyszłości musimy mieć te kwestie na uwadze.
I osobiście obstawiam, że bitcoin BĘDZIE kosztować te 50 tysięcy dolarów jeszcze w tym roku.
Ale zanim to nastąpi może zdarzyć się niejeden taki huragan na rynku. I ogólnie… będzie ciekawie.

Cena bitcoina to jedno…
a prawdziwa realna wartość bitcoina to zupełnie co innego… niestety…
Ja osobiście uważam, że wraz z rosnącą adopcją i wraz z rozwojem protokołu, prawdziwa wartość bitcoina cały czas rośnie na naszych oczach. Bitcoin jest coraz lepszy, jest coraz bardziej popularny, coraz bardziej powszechny, pożądany przez coraz większą liczbę ludzi. Dlatego uważam, że bitcoin wciąż rośnie w siłę.
Jednak jeśli spróbujemy realnie wycenić wartość bitcoina dziś – w złotówkach czy w dolarach… – to już jest zupełnie coś innego.
Bo realna wartość REALNIE to jest na przykład 5 tysięcy dolarów za sztukę…? Kilka miesięcy temu. Dziś niech to będzie 7 tysięcy za sztukę. Urosło bardzo.
Ale cena…? Cena nie odzwierciedla prawdziwej wartości, bo jest napompowana. Kosztował 20 tysięcy, spadł i kosztuje 8 tysięcy. I wszyscy płaczą, bo tak bardzo spadło.
Jak już mówiłem na wstępie… to jest CENA STRACHU. A nie cena bitcoina.

Spójrzmy jednak konkretnie…
ile ten bitcoin ma kosztować…
Analiza techniczna…
Na wykresie jak dla mnie nie wygląda to zbyt dobrze. To znaczy lepiej niż jeszcze tydzień temu… ale
wciąż nie budzi to we mnie euforii. Kiedy patrzę na wykres… najczęściej spoglądam na dzienne świeczki i cóż… mamy tutaj odbicie, rodzi się nowa nadzieja… na h4 wygląda to jeszcze lepiej… ma to sens.
Na tygodniowych świeczkach… tutaj wygląda to już naprawdę BARZDZO DOBRZE. Zaczyna nam się rysować piękny młotek z długim dolnym cieniem. Taka świeca może rzeczywiście zapoczątkować nowe wspaniałe wzrosty. Co tym bardziej po tych kilku tygodniach rozpaczy miałby sens.

Ale dla każdego inny interwał będzie interesujący. Dla daytradera tygodniówki nie mają takiego znaczenia jak na przykład dla mnie.
Mnie interesuje dłuższy termin. Nie dzień, ale tygodnie, a nawet miesiące… i długoterminowy trend…

Dlatego dla siebie widzę tutaj duże szanse na wzrosty.
Jednak ten tydzień się jeszcze nie skończył. I nie wiadomo jak będzie to wyglądać za kilka dni. Potencjalne sygnały są. Potrzebują jednak dobrego potwierdzenia.

Patrząc na ten wykres i na to odbicie… no właśnie niektórzy nie rozumieją dlaczego to odbicie nastąpiło właśnie w tym miejscu…? No dlaczego? Spadło kilka krwawych noży, które tu widzimy…
i nagle przystanek…
Czy to po prostu taniej ludzie już nie chcą sprzedawać swojego strachu…?
Czy to może politykom zabrakło argumentów…?
Czy media straciły wątek i chwilowo już nie mają o czym gadać…?
A może to wielcy tego świata po prostu skaszowali właśnie swoje bitcoiny i teraz przestało im zależeć na dalszych spadkach…?
Jak to jest?
Skąd ten zwrot akcji…?

Z punktu widzenia analizy technicznej wiadomo było, że pomiędzy 5 a 6 tysięcy może nastąpić zwrot akcji. Niektórzy twierdzili, że to będzie tuż poniżej siedmiu tysięcy.
Sytuacja zrobiła się napięta. Wielu graczy weszło z wyprzedzeniem. I popchnęli kurs.
A na wykresie przecież było to widać, co może nastąpić. Na tygodniówkach było to do przewidzenia.

Zobaczmy na miesięcznym interwale…
Noi właśnie… tutaj jeszcze niedawno wyglądało to dramatycznie… byli tacy, co głosili, że cena bitcoina może spaść prawie że do zera…
…a ja wtedy nagrywałem filmy na przykład na temat projektu Covesting i szukałem innych, w które warto zainwestować.
…zamiast tracić czas na wnikliwe doszukiwanie się sygnałów na wykresie…
A dziś świeca miesięczna zaczyna znowu przypominać piękny młotek z dużym dolnym cieniem.
A jeśli tak się zamknie (a może nawet na zielono), to będzie nam wróżyć kolejne wspaniałe wzrosty na bitcoinie.

…I nagle nastroje chwilowo się poprawiły. Mamy dobre humory. Bitcoin odbił i cena zmieniła kierunek…
HURRRAAAA….
Cieszymy się…

…ale to tylko analiza techniczna… tutaj to… z resztą już mówiłem jak to bywa z analizą techniczną na rynku kryptowalut…

Tygodniówki wyglądają dobrze… miesięczny też obiecująco…
ale te świeczki się jeszcze nie zamknęły… minie trochę czasu… wszystko może się zdarzyć i sytuacja odwrócić o 180 stopni…
Tym bardziej, że kiedy patrzę na wolumen, nie jest to takie bardzo przekonujące…